Nie lubię Cię bo masz niedoczynność

[dropcap]Z[/dropcap]astanawiałaś się kiedyś nad tym, czy gdyby Twój pracodawca w momencie zatrudniania Cię do pracy wiedział, że chorujesz na niedoczynność tarczycy przyjąłby Cię na Twoje stanowisko? Pewnie teraz drapiesz się po głowie i myślisz sobie skąd takie pytanie.

Obecnie wszędzie wszyscy mówią, piszą o niedoczynności tarczycy. Blogi, gazety, programy śniadaniowe. Wszyscy są ekspertami w tej dziedzinie. Większość z nich mimo tego, że zajmuje na ten temat głos nie ma wcale doświadczenia z chorymi i oczywiście sama nie jest chora.

Dlaczego pracodawcy boją się niedoczynnych?

W piszcie w wyszukiwarce hasło “objawy niedoczynności tarczycy”. Na pierwszym miejscu pojawia się apatia, depresja, niechęć do życia, senność itd. itp. Każda z nas zna te objawy. Więc sprawa wydaje się prosta. Po co komu zaspany, zrezygnowany pracownik?

Choruję na niedoczynność tarczycy od 20 lat. Dla niektórych jestem pewnie już trochę weteranką. Przeszłam wiele dziwnych rzeczy, które działy się z moim organizmem. Senność, apatię, kołatanie serca, zimne ręce, omdlenia… można stworzyć całą listę objawów. Ale wiecie co? Większość z nich miałam na własne życzenie. Kołatanie serca- gdy chciałam sprawdzić czy się wyleczę szybciej jak wezmę dwie dawki tabletki zamiast jednej (miałam wtedy 8 lat). Problem z otyłością i ospałość- kiedy uznałam, że nie potrzebuję euthyroxu do szczęścia i przestałam go brać.

Dziś moja tarczyca jest stabilna, a ja dorosłam do sytuacji i pilnuję się na każdym kroku, dzięki czemu wszystko minęło. Jedyną rzeczą jakiej nie mogę się pozbyć to zimne nogi i niskie ciśnienie, ale to raczej nie ma wpływu na moje życie społeczne. Nie uważam abym była ciągle ospała i bez chęci do życia, a wręcz przeciwnie. Dlaczego więc wszyscy wrzucają nas do jednego worka?

Hipochondria wrodzona

Wiem, że mając TSH w normie, albo tuż przy jego górnej granicy można czuć się fatalnie. Zdaję sobie sprawę, że możesz wstawać z łóżka i czuć się jakbyś wcale nie spała, ale do jasnej cholery, zastanów się czy wszyscy muszą wiedzieć, że masz niedoczynność tarczycy.

Choroby tarczycy stały się ostatnio na topie, jest mnóstwo grup wsparcia i super. Ale osoby chorujące na niedoczynność mają ogromną łatwość zwalania wszystkiego na tarczycę. Jestem gruba- to tarczyca (a co z tą paczką chipsów, którą zjadłaś wczoraj przed telewizorem?). Chce mi się spać- tarczyca (a o której się położyłaś?). Nie mogę zasnąć- tarczyca ( a ten stres w pracy?). Bolą mnie wszystkie stawy – tarczyca (a kiedy ostatnio ćwiczyłaś?).

Najważniejsza jestem ja!

To w jakiej kondycji jest nasz organizm zależy głównie od nas. Regularne branie leków, dieta, ćwiczenia, to wszystko powinno pomóc. Niestety, jeśli nie jesteśmy konsekwentne w działaniach, nie pilnujemy się, wszystko pójdzie na marne.

Tarczyca bardzo lubi harmonię i regularność. Lubi kiedy jemy o tej samej porze, kiedy idziemy spać o tej samej porze, lubi mieć podobną ilość kalorii każdego dnia. Jeżeli my jesteśmy dla niej dobre, ona też nie będzie sprawiać nam większych problemów.

Gadanie nic nie da

Ludzie nie lubią słuchać o chorobach innych, szczególnie takich, których nie widać. Gwarantuję Ci, że Twoi znajomi słysząc po raz kolejny wymówkę, że dobija Cię tarczyca i nie masz siły na imprezę trochę będą się z Ciebie śmiali. A dlaczego? Dlatego, że nie znają tego uczucia, kiedy masz wrażenie, że Twoje ręce są nie do pary, a głowa mówi “chodźmy poleżeć.” Oczywiście zmuszanie się do czegokolwiek, albo okłamywanie innych nie jest metodą. Ale nie o to chodzi, żeby z powodu małej tarczycy przeleżeć w łóżku całe życie obrażona na cały świat. Lekarstwem jest doprowadzenie organizmu do używalności. I uwierz mi, da się to osiągnąć, trzeba się tylko postarać.

Przede wszystkim opanuj własne emocje

Wiele osób z niedoczynnością tarczycy ma też problemy z opanowaniem własnych emocji. Jedni krzyczą, z innymi zupełnie nie da się dogadać. Ja np. biorę wszystko za bardzo do siebie i często chce mi się płakać. Nauczyłam się już powstrzymywać ten płacz, bo czasem po prostu nie wypada wybuchnąć rykiem. Ludzie widząc ciągle niezadowoloną krzyczącą albo płaczącą kobietę raczej nie myślą o niej dobrze. Faceci nie rozumieją co mogą robić z nami te słynne hormony. Pozostaje tylko jedno- opanować się. Jedynym sposobem na pozbycie się negatywnych emocji jest praca nad sobą, albo wyżycie się.

Ja jak jestem wściekła, idę do kuchni. To moje królestwo, nie ma tam nikogo, a na samą siebie przecież nie będę się drzeć. Gotowanie mnie bardzo relaksuje. Nawet kiedy wracam do domu po ciężkim dniu lubię postać jeszcze przy kuchni. Myślę, że każda z nas jest w stanie znaleźć sobie takie zajęcie, które będzie ja uspokajało. 

Mój mąż bardzo często w weekend zabiera mnie na wycieczki na świeże powietrze. Gdzieś za miasto, żeby trochę połazić. On mówi, że muszę się „wybiegać”, bo wtedy jestem spokojniejsza. Chyba po prostu nie jestem takim modelowym typem osoby z niedoczynnością. Na co dzień jestem aktywna i wszędzie jest mnie pełno. Może to kwestia podejścia, może myślenia.

Nie poddawaj sięZaopiekuj się sobą, pomyśl o sobie dobrze i zrób coś dla siebie. Jeśli sama będziesz się dobrze traktować, inni ludzie też będą na Ciebie inaczej patrzeć. Nie pozwól by ktoś miał Cię za ciągle narzekającą, schorowaną hipochondryczkę. Z wieloma chorobami da się żyć. Trzeba tylko w to uwierzyć.

Total
68
Shares
  • http://www.rowerowoblog.wordpress.com Meg

    „Ja np. biorę wszystko za bardzo do siebie i często chce mi się płakać”. Niestety i ja to mam. Próbuję to opanować, ale nie zawsze się da. Z resztą można sobie poradzić. Dieta, ćwiczenia i systematyczność to klucz do sukcesu. 🙂 Świetny wpis! Prosto, krótko i na temat. Pozdrawiam. 🙂

  • Anna

    Świetny wpis!
    Zgadzam się w całości. Choruję też już dobre 20 lat. Od dziecka. Nie wiem jak by wyglądało moje życie ze zdrową tarczycą, nie wiem ile jest jej winy w moim zachowaniu a ile to poprostu mój charakter/wychowanie lub jeszcze inne czynniki. Ale nie narzekam. Czasem zauważam, że ludzie nie rozumieją mojej senności i zmęczenia, ale nie daję się i staram się żyć jak inni! Jestem jaka jestem, ale tarczyca to tylko mały gruczoł a nie kalectwo. Coco jambo i do przodu 😉
    Staram się żyć na tyle aktywnie na ile mogę. I zapewne są ludzie w moim najbliższym otoczeniu, którym dając do poczytania objawy niedoczynności, nigdy by nie powiedzieli, że mi to dolega. Ze skargami chodzę do lekarza…

    • http://www.szczyptasoli.pl monia_thecook

      Dokładnie, to najlepszy sposób, głowa do góry i do przodu! Da się! A niestety nikt nie lubi słuchać czyjegoś narzekania.

  • Beeee

    no nie do końca się zgodzę. ja bez hormonow (odpowiednich), jestem zwłokami. Tzn nie mam siły wstać z łóżka (autentycznie), męczy mnie wyjście do sklepu 200m od domu, na spacerach musze robic postoje, bo nie ogarniam. Na samym Letroxie depresje mam taka, ze nienawidze zycia, nie mam ochoty na nic, NIC mnie nie interesuje i nie sprawia przyjemnosci. Totalna anhedonia. Dopiero biorąc dodatkowo T3 żyję. a w zasadzie jestem INNĄ osobą. Kocham zycie, kocham swoją prace, mam masę zainteresowań, cieszą mnie drobiazgi. JESTEM INNĄ OSOBĄ. Gdyby mi ktos w pierwszych dwoch stanach powiedzial „żebym sie wziela w garsc” strzelilabym mu chyba w pysk. Swiadczy to jak dla mnie o totalnej ignorancji i braku empatii. Gratuluje i zazdroszcze osobom ktore przy niedoczynnosci „zaledwie” tyja i sa senni. Ja nie jestem w stanie normalnie funkcjonowac. Wiec zadne „wziac sie w garsc” mi w tym momencie nie pomoze. I dodam jeszcze ze gdyby nie moj upor w tym by szukac innych rozwiazan i w koncu poczuc sie NORMALNIE, to chyba bym sie w koncu powiesila, bo lekarze mnie zlewali i zbywali. Twierdzili ze jak wyniki w normie to do widzenia. Nie kazdy ma tyle sily i mozliwosci i wiedzy co ja zeby o siebie walczyc. Niektorzy ufaja lekarzom do konca, mysla ze tak ma byc. Ale jesli takim osobom ktore najczesciej robia co moga zeby lepiej zyc (zgodnie ze swoimi mozliwosciami) ktos mowi zeby nie narzekaly i nie marudzily, bo to „tylko niedoczynnosc” to najwyrazniej nie ma pojecia o czym mowi.

    • http://www.szczyptasoli.pl monia_thecook

      Ale właśnie „wziąć się” za siebie nie zawsze musi oznaczać „ćwiczenia z Ewką”, czasem trzeba poczytać, poodciekać, jak w Twoim przypadku. Nie można liczyć tylko na lekarzy, którzy mają tysiące przypadków takich jak my, i tabletkę, która ma załatwić wszystkie bolączki.

    • Jutka

      Kobieto jak bym siebie widziała zwątpiłam już w lekarzy Prof.jedna stwierdziła ostatnio do mnie tak Narząd który nie działa po co usuwać I wręczyła mi skierowanie do szpitala jakbym była zainteresowana na zmniejszanie żołądka Bo w sumie cóż Ona może więcej zrobić Myślałam że padnę 200km drogi do Damessy kasy nie pamiętam bo od razu USG powtórne robiłam Szok tłumaczę że nic się nie polepsza u mnie od 2lat od poprzedniej wizyty oczywiście dodam że w tym okresie objechałam pół województwa po polecanych lekarzykach Powiem tak z wagi 75kg zawsze taka waga w ciągu 1.5roku 112kg senność brak ochoty na cokolwiek płacze sracze i reszta wielkiego G…… i co dalej sama walczę z tą cholerą bo muszę bo chcę bo kocham żyć i wkurza mnie moja senność zwalanie na niedoczynność wszystkich dolegliwości bo już wszyscy z mojego otoczenia i tak stwierdzili że to tylko wymówka i reszta epitetów lenistwo dobrobyt i takie tam Bardzo chętnie chciałbym z kimś takim pogadać tak prywatnie wspomnę jedno mam obecnie43lata i ta zgaga dopadła mnie 6lat temu więc podziwiam Was bo u mnie różnie bywa szukam bratniej duszy żeby pogadać proszę dać znać na tej stronie ja się odezwę Dzięki z góry

      • http://www.szczyptasoli.pl Monika

        Jutka! Nie załamuj się i walcz o siebie, bo warto. Szukaj lekarza, ale także dąż do celu własnymi siłami. Wiem, że bywa ciężko, ja też wiele lat nie wiedziałam jak ogarnąć nt i dopiero, kiedy wzięłam sprawy w swoje ręce wszystko zaczęło iśc do przodu.

    • Jutka

      Fajnie rok po twoim wpisie czas leci ja szukam osoby która mnie zrozumie ale ogarnięta mamy przecież 2018

  • Sebastian

    Witam!
    U mnie wyniki zawsze były dobre,tzn.w normie.Lata męczenia sie okrutnego zniszczyły mi zdrowie i sylwetkę.Lekarze zbywali.Tacy zwykli,pierwszego kontaktu.O skierowaniu mogłem zapomnieć.Polazlem prywatnie.Jedna wizyta,30 minut i pani endokrynolog postawiła diagnozę.25,50 teraz 75.Samopoczucie lepsze,ciut lepszy sen.Niestety napady senności w ciągu dnia czasem wracają.I to niechcenie się wszystkiego.Mobilizuje się do pracy,bo żyć za coś trzeba.Po pracy dużo leżenia i odpoczynek,bo trudno dojść do siebie.Jest ciężko.Cwicze od zawsze,regularnie.Od 7 lat jadam zdrowo i ciagle nad tym pracuje.Przy 185 cm wazę obecnie 112 kg.Masakra.Treningi musiałem ograniczyć przez wagę…Taki krótki opis mnie…I moje pytanie do Was ludziska.Jak do niedoczynnosci ma się praca zmianowa?Jestem kierowcą i niestety o regularności mogę pomarzyc.Moj przykładowy tydzień:
    Pon. 12 – 21
    Wto. 6:30 -8:30 – 11 – 18
    Sro. 6 – 15
    Czw. 6 – 18
    Pio. 6 – 8 – 12 – 14:30

    Pon. 6 – 15
    Wto. 6:30 – 9:30 – 12 – 20
    Sro. 6 – 9 – 12 – 15:30
    Czw. 6:30 -9 – 11 – 10
    Pio. 4:30 – 9

    Do tego dochodzą czasem to sobota to niedziela tez w najróżniejszych godzinach.
    Powiedzcie mi jak w takim systemie tarczyce leczyc?
    Myślicie,ze się da?
    Dodam,ze mimo wszystko ćwiczę 5,6 razy w tygodniu i staram się jeść o stałych porach.
    Ale jest ciezko.
    Poradzicie coś.Prosze!

    • http://www.szczyptasoli.pl monia_thecook

      A jakie treningi wykonujesz? Wiesz, że tarczyca nie lubi zbyt forsownych ćwiczeń?