odchudzanie a niedoczynność tarczycy
Lifestyle

Odchudzanie a niedoczynność tarczycy

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy to, że dieta, regularne treningi, zdrowy tryb życia nie przynoszą zamierzonego efektu? Może nie w 100 procentach być Waszą winą? Coraz więcej osób cierpi na choroby metaboliczne typu niedoczynność tarczycy, które niestety nie są najłatwiejsze do wykrycia. Ich skutki bywają często bardzo dokuczliwe. Pierwsze zmiany jakie możecie u siebie zauważyć, to częste zmęczenie, ospałość, uczucie chłodu, zimne ręce i nogi, przyrost wagi. Oczywiście tylko po samych objawach nie da się stwierdzić czy akurat cierpicie na chorobę układu metabolicznego, ale jest to prawdopodobne.

Diagnostyka

Pierwszym krokiem jest wykonanie badania TSH, na które skierowanie dostaniecie od swojego lekarza POZ. Możecie również wykonać je odpłatnie – kosztuje około 15 złotych. Podwyższony poziom TSH świadczy o niedoczynności tarczycy. Choroba ta ma znaczący wpływ na cały nasz organizm, a przede wszystkim na samopoczucie, wygląd, relacje z innymi ludźmi. Może Wam się wydawać to dziwne, ale tak naprawdę jest. Tarczyca potrafi wprowadzać nas w bardzo podły nastrój. Często szybko się denerwujemy, a tak na prawdę sami nie wiemy co nas gryzie.

tabletki na tarczycęSama jestem tego doskonałym przykładem. Powiększoną tarczycę wykryła u mnie w dzieciństwie mama. Zaniepokojona udała się ze mną do lekarza. Po szeregu przeprowadzonych badań stwierdzono, że cierpię na chorobę Hashimoto. Lekarka w klinice we Wrocławiu przepisała mi tabletki, zmierzyła, zważyła, wypisała skierowanie i to byłoby na tyle. Jeździłam tak do owej kliniki aż do 18 roku życia, później mnie wypisali bo byłam już za stara. Oczywiście nie otrzymałam od nich namiaru gdzie dalej mogę się leczyć.Najbliższy wolny termin w poradni dla dorosłych był za trzy lata (to średni czas oczekiwania do endokrynologa we Wrocławiu).

Tabletki brałam trochę na oko i na czuja, jak TSH się podwyższało to lekarz zwiększał dawkę leku, jak obniżało kazał brać mniej. Wszystkie te eksperymenty nie miały na mnie zbyt dobrego wpływu. Raz tyłam, raz chudłam. Nie chciało mi się ćwiczyć bo uważałam, że i tak to mi nic nie da. Później zaczęły się głodówki. W którymś momencie doszło do mnie, że jeśli sama sobie nie pomogę to błędne koło będzie trwać całe życie, a ja ciągle będę się głodzić lub jeść i tyć.

Jak zacząć

 Najlepiej zacząć wprowadzać małe zmiany. Pierwszym krokiem musi być aktywność fizyczna. Nie musicie od razu zapisywać się na siłownię i biegać codziennie na bieżni. Wystarczy, że trzy razy w tygodniu wybierzecie się na godzinny spacer i będziecie utrzymywać stałe, szybkie tempo. Oczywiście z czasem, kiedy przyzwyczaicie już swoje ciało do wysiłku, wskazane jest żeby ruszać się częściej i intensywniej.

Jeśli chodzi o dietę, to pierwszą zasadą jest powtarzane przez wszystkich dietetyków­ 5 posiłków dziennie. Kiedyś w to nie wierzyłam, nie jadłam śniadania, jadłam raz, dwa razy dziennie, przy trzecim posiłku miałam już wyrzuty sumienia. Teraz codziennie jem pięć posiłków dziennie, nawet śniadania o 8 rano nie są już dla mnie koszmarem. Najważniejszą rzeczą jest to, żeby zacząć planować swoje posiłki odpowiednio wcześniej, robić zakupy, zabierać do pracy pudełka.

Musicie pamiętać również, że każdemu z nas, a zwłaszcza osobom z niedoczynnością tarczycy nie służą konserwanty. Ja swoje posiłki staram się przygotowywać samodzielnie od początku do końca. Oczywiście, nie zawsze się da, ale jeśli nie możecie czegoś przygotować sami (np. ketchupu, musztardy) po prostu czytajcie etykiety i wybierajcie produkty jak najmniej przetworzone. Ostatnio unikam również mięsa, nie wykluczyłam go całkowicie, ale pojawia się ono u mnie bardzo sporadycznie (zazwyczaj na pizzy domowej roboty :P). Unikam również soi, która jest niewskazana przy chorej tarczycy, a niestety znajduje się prawie we wszystkim co przetworzone. Taka soja, zawarta np. w wędlinach zatrzymuje wodę w organizmie i ogranicza przyswajanie jodu, który jest bardzo ważny przy niedoczynności.

Brak glutenuOsoby cierpiące na niedoczynność tarczycy powinny (oczywiście na tyle ile to możliwe) unikać glutenu.Sprawdziłam sama na sobie, że jeśli nie jem białego chleba, jasnego makaronu, czuję się lepiej.Woda nie zatrzymuje mi się w organizmie, nie mam opuchniętej twarzy z rana. Możecie oczywiście zapytać jak można tak żyć? Same zakazy, nie jeść chleba, mięsa, makaronu. To co jeść? Ja nauczyłam się szukania zdrowych zamienników. W sklepach ze zdrową żywnością kupuję makaron gryczany. Kiedy bardzo chce mi się chleba sięgam po małą kromkę żytniego pieczywa (z mojej ulubionej piekarni). Wieczorem zamiast chipsów jem suszone warzywa i wskakuje na orbitrek żeby się trochę poruszać, a nie podjadać przed telewizorem. Gluten jest w wielu produktach, często ukryty, ale to nie jest znów tak, że nie można go jeść wcale. Po prostu lepiej przyjmować go w jak najmniejszych ilościach.

Dietetycy mówią również, że osoby z niedoczynnością tarczycy powinny unikać warzyw z rodziny kapustowatych. Ja niestety kocham brukselkę nad życie, więc od razu poczytałam jak to z tą kapustą jest naprawdę. Okazuje się, że faktycznie, mogą one mieć działanie wolotwórcze, ale chyba musielibyśmy jeść codziennie głąb kapusty lub kilogram brukselek, żeby nam to zaszkodziło. 🙂

Od pewnego czasu jestem szczęśliwą współposiadaczką orbitreka. Tak więc, jak można było się spodziewać, treningi stały się bardzo ważną częścią mojego dnia. Dotychczas korzystając z siłowni ćwiczyłam szybko i intensywnie. Często forsując się na bieżni (niestety przy tarczycy szybciej się męczymy) przy czym nie było żadnych efektów mojego wysiłku. Byłam strasznie zniechęcona do ćwiczeń i samego pomysłu siłowni. Gdy robiłam sobie przerwę w ćwiczeniach miałam o wiele gorsze samopoczucie. Byłam ospała, zmęczona, nie miałam na nic energii. Kiedyś szukając sposobów na umilenie sobie treningów trafiłam na artykuł o tym jak ćwiczyć przy niedoczynności tarczycy i co się okazało…? Cały czas robiłam to źle. Oto podstawowe zasady, których należy się trzymać:

  • Nie przemęczać się
  • Ćwiczyć długo, ale w równym, spokojnym tempie
  • Utrzymywać stały puls
  • Utrzymywać stałe obciążenie
  • Pamiętać, że tkankę tłuszczową spalamy dopiero po 30 minutach – ćwicz 40-45 minut! (w przypadku bieżni czy orbitreka)

Musimy pamiętać o tym, że w przypadku chorej tarczycy organizm w obliczu intensywnego wysiłku zaczyna oszczędzać i magazynować energię zamiast ją spalać. Dlatego ćwicząc stawiaj na jakość nie ilość. O wiele lepsze efekty przynosi trening dłuższy i mniej intensywny. Już po 3-4 tygodniach takich ćwiczeń zobaczysz efekty. Nie zapominaj też o rozciąganiu po treningu. Pamiętajcie, tarczyca zwalnia nam metabolizm, bez zbilansowanej diety i ruchu nie uda się schudnąć na dłużej, miejcie jednak do wszystkiego zdrowy dystans, bawcie się w kuchni, ruszajcie się i uśmiechajcie!

P.S.: Nie wiem jak Wy, ale dla mnie ostatnio wszystko jest niedosolone. Lekarze biją na alarm, że sól jest niezdrowa, że należy ją ograniczać, bo może prowadzić do nadciśnienia. Ponownie zasięgnęłam opinii i okazuje się, że dla ludzi z niedoczynnością tarczycy sól jest bardzo wskazana ze względu na dużą zawartość jodu. Tak więc, jeśli rzadko bywacie nad polskim morzem by nawdychać się jodu, nie obawiajcie się solić, niezależnie czy jest to łyżeczka czy „Szczypta Soli” 🙂


Jeśli podoba Ci się treść mojego bloga wesprzyj jego rozwój. Możesz to zrobić bezpośrednio ze strony. Wystarczy, że klikniesz poniższy przycisk. Po chwili powrócisz do strony głównej.

creative wordpress theme

Dodaj komentarz

20 komentarzy do "Odchudzanie a niedoczynność tarczycy"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
wpDiscuz