Brylantowa 16

Coś nas ostatnio nosi po tych Wrocławskich knajpach i nosi. Może to trochę z lenistwa, bo nie chce mi się tak często gotować, a trochę też z braku czasu. Więc ostatnio w ramach tego lenistwa i braku czasu pojechaliśmy sobie do restauracji Brylantowa 16 na makaron.  Już kiedyś zastanawiałam się nad wizytą w Brylantowej, ale na Ołtaszyn jakoś nigdy nie było nam po drodze.

Kiedy ktoś otwiera nową restaurację i nie powodzi mu się za dobrze to po pierwsze obwinia lokalizację. A bo ludzie nie wiedzą, a bo daleko od miasta, a bo w centrum taki wybór. A ja uważam, że jak ktoś gotuje dobrze i uczciwie i będzie miał restaurację w szczerym polu to i tak ludzie ją znajdą.

I tak właśnie przy pomocy nawigacji, bo bez niej na sto procent by się nie udało, trafiliśmy do Brylantowej 16. Restauracji w szczerym polu. Zaraz, zaraz! Krzyknąłby zapewne mieszkaniec wspomnianego wcześniej Ołtaszyna. Wcale nie takie pole, skoro tyle aut na parkingu stoi. I oczywiście wkoło pełno nowych osiedli, pewnie dużo młodych ludzi, którzy lubią i jedzą w restauracjach. Ale nie tylko oni tu przychodzą, na taką kuchnię warto jest przejechać dosłownie cały Wrocław.

Jest już dość późne sobotnie popołudnie, za oknem wiatr i zimno, koniec października. Wchodząc do restauracji, na marginesie bardzo ładnie urządzonej, pierwsza myśl to gorąca herbata.

Brylantowa 16 – emocje podane na talerzu

Zamawiamy napar, oczywiście za namową kelnerki, bo sami pewnie wybralibyśmy wcześniej wspomnianą herbatę. Jeden malinowy z pomarańczą, drugi cytrynowy z gruszką i imbirem. Jest boski, cudowny aromat rozgrzewa nas jak kubek grzańca. Po kilku minutach na naszym stole pojawiają się makarony. Brylantowa to nie tylko makaron, ale warto go tu spróbować, bo to kolejne miejsce we Wrocławiu, w którym robi się go ręcznie.

Ja zamówiłam makaron z krewetkami i pomidorkami cherry. Pewnie domyślacie się, że był pyszny. W smaku bardzo przypominał mi ten jedzony w Albanii. Same krewetki były świeże, duże i soczyste. Dokładnie wyczyszczone. Domowego makaronu nie da się pomylić z tym z paczki. Delikatny, miękki, wspaniały.

Drugi makaron, który jadł Marcin był z niebieskim serem i orzeszkami pinii. Miał bardzo ciekawy i niepowtarzalny smak. Mimo, że nie jestem fanką serów z pleśnią to z wielką chęcią zamówiłabym go przy kolejnej wizycie.

Za całość zapłaciliśmy niecałe 90 złotych.

 

Obiad był przepyszny. Sama restauracja i panująca w niej atmosfera są bardzo przyjemne. Dużym plusem jest także otwarta kuchnia, bo widać pracę kucharzy i nie zgodzę się z opiniami innych gości o tym, że przez to w restauracji jest nieprzyjemny zapach albo jest głośno. To nieprawda.

Brylantowa 16 to idealne miejsce na obiad z rodziną, jest także kącik dla dzieci. Ceny są dość wysokie jak na lokalizację poza centrum, ale dania są naprawdę ich warte i godne polecenia.

Jak na razie brak ocen

Podobał Ci sie artykuł? Oceń go!

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o