Głodówki

Często pytacie mnie jak ułożyć swoją dietę, co zrobić żeby schudnąć, jak wprowadzić w życie zdrowe nawyki żywieniowe. Kiedy mówię komuś o swoim zainteresowaniach kuchnią i zdrowym żywieniem, każdy kiwa głową pewnie myśląc “teraz to modne”. Dopiero kiedy przyznaję, że mam niedoczynność tarczycy i udało mi się bez rygorystycznych ćwiczeń schudnąć 30 kilogramów widać zainteresowanie. Jak to zrobić? Wiele osób pyta czy się głodzę albo głodziłam… i tak, niestety muszę się do tego przyznać. Nie wiem ile godzin potrafiłam wytrzymać bez jedzenia, ale w mojej lodówce zazwyczaj była cola zero i światło. Teraz trochę wstyd mi o tym mówić bo zdaję sobie sprawę jaką ogromną krzywdę sobie robiłam stosując głodówki.

A zaczęło się tak

Zawsze od kiedy pamiętam miałam kilka nadprogramowych kilogramów. Mama częstomówiła “ weź M, będzie Ci wygodniej”. Miałam poczucie, że jestem gorsza od moich koleżanek bo one nosiły S, były szczupłe, szybko biegały i mogły jeść chipsy do woli. Ja chociaż nie jadłam dużo, czułam się o wiele grubsza od nich. Niestety, dzieci i młodzież bywają okrutne. Często słyszałam komentarze na swój temat, że mogłabym wziąć się za siebie. Nie mogę powiedzieć, że myśl o schudnięciu spędzała mi sen z powiek bo zawsze starałam się robić dobrą minę do złej gry i mówiłam, że dobrze czuję się w swoim ciele. Pamiętam też jedną rozmowę z moją Mamą, gdy już nie mieszkałam z rodzicami. Wtedy powiedziałam jej, że to ja muszę poczuć impuls i samodzielnie podjąć decyzję o tym, że chcę coś zmienić i tylko wtedy uda mi się w tym wytrwać. Za kilka miesięcy podjęłam decyzję.

głodówkiGłupie mądrego początki

Kilka lat temu była moda na Dietę Dukana, wielu moim znajomym udało się na niej bardzo dużo schudnąć. Pomyślałam spróbuję i ja. Przeczytałam mnóstwo artykułów o tym jak zacząć i co jeść. Zaczerpnęłam wiedzę od znajomych zadowolonych z efektów tej diety, zapisałam się na forum i wystartowałam. Od startu do spadku minęło kilka dni. Ze względu na nietolerancję laktozy, o której istnieniu oczywiście wtedy nie miałam pojęcia, czułam się fatalnie. Bolał mnie brzuch, było mi ciągle niedobrze. Pierwsza dieta nie zniechęciła mnie jednak tak bardzo, więc znalazłam kolejną, tym razem Kopenhaską. Koleżanka powiedziała, że w 14 dni udało jej się schudnąć 10 kg, teraz pomyślałabym “o zgrozo”, wtedy wzbudziło to mój entuzjazm. Zrobiłam potrzebne zakupy i zaczęłam ją kolejnego dnia. Przeszłam całą dietę, fakt schudłam może 2-3 kg, tak niedoczynny organizm przez całe życie nazbierał dużo zapasów, których nawet na tej diecie nie chciał się pozbyć. Po zakończeniu diety kilogramy wróciły ze zdwojoną siłą może po miesiącu.

Potem były jeszcze inne diety znalezione w gazetach czy Internecie, nic jednak nie przynosiło skutków. Mój żołądek trochę skulił się przez te wszystkie diety, więc coraz mniej odczuwałam głód. Na początku nauczyłam się nie jeść rano śniadania, później odpuszczałam też obiad, a na kolację jadłam małą kromeczkę chleba. Coraz mniej i coraz mniej. Waga leciała w dół. Praca w nocy też ułatwiała sprawę, ponieważ w dzień spałam i za bardzo nie miałam kiedy jeść.

Siła psychiki

Czułam się super, całkowicie wyparłam poczucie głodu. Wszyscy chwalili moją nową sylwetkę. Do tego zapisałam się za siłownie. Obecnie nie mam zielonego pojęcia skąd brałam siły na ćwiczenia, chodzenie do pracy i życie nic nie jedząc. Mam wrażenie, że to kwestia psychiki. Kupowanie ubrań w rozmiarze S było dla mnie tak ogromną euforią, że wynagradzało mi wszystkie nieprzyjemne bodźce głodówki. Nie nie byłam chorobliwie chuda, ale byłam z siebie bardzo zadowolona. Udało mi się osiągnąć coś, o czym w głębi duszy marzyłam przez wiele lat.

52 kg

Był środek grudnia, wybierałam się na imprezę firmową, przed kąpielą, ja co dzień stanęłam na wadze. 52 kilogramy, mój cel to 55 kilogramów. Nie pomyślałam wtedy o tym, że schudłam o trzy kilo za dużo, w porównaniu z tym co sobie założyłam. Pomyślałam, że mogę więcej.

Ten moment chyba najbardziej utkwił mi w pamięci. A to za sprawą endorfin, które mi towarzyszyły patrząc na wagę. Teraz po dwóch latach, wiem, jak silna może być psychika osoby, która zaczęła się odchudzać i widzi tego efekty. To strasznie wciąga i z dnia na dzień chce się więcej i więcej.

Miłość leczy z głodówki

Nie wiem jak to się stało, że zaczęłam jeść normalnie, wiem że na początku było mi strasznie trudno. Moje życie w tamtym czasie bardzo się zmieniło, praktycznie wywróciło się do góry nogami. Chyba wstydziłam się trochę chłopaka z którym zamieszkałam, że stosuję głodówki. To on namawiał mnie rano żebym zjadła z nim śniadanie, robił dla mnie pizzę. Pomału zaczynałam jeść, mało, niezdrowo ale jadłam.

Z deszczu pod rynnę

Po kilku miesiącach mieszkania razem wróciłam do jedzenia. Owszem starałam się gotować zdrowo, mniej tłuszczu mąki itd., ale kilogramy znów zaczęły wracać. Na początku nadal ważyłam się codziennie i z lękiem obserwowałam jak jest mnie coraz więcej. W ciągu roku przybyło mi kilka kilogramów, ach, nie kilka, a 12. To sporo. Czułam się koszmarnie i wyglądałam koszmarnie. Jednak ten rok dał mi dużo, ponieważ zaczęłam bardzo zgłębiać swoją wiedzę na temat zdrowego żywienia. Poznałam swój organizm, trochę się go nauczyłam. Teraz wiem, że jeśli zjem pizzę na wieczór kolejnego dnia obudzę się spuchnięta na twarzy. Nie dlatego, że przytyłam, tylko dlatego że nie była to pizza bezglutenowa.

Zdrowe nawyki żywieniowe

Jak jest teraz. Codziennie szykuję do pracy pudełka ze zdrowym jedzeniem. Codziennie jem owoce, a w każdym posiłku musi znaleźć się warzywo. Tak, jestem przewrażliwiona na punkcie swojej sylwetki. Każdy nowy kilogram to dla mnie cios poniżej pas, ale nauczyłam się nie zwalczać go głodówką. Teraz wiem, że każdy kilogram jest wynikiem zatrzymania wody w organizmie. Czy głodówki są skuteczne? Skłamię jeśli, powiem, że nie. Ale rujnują one zdrowie. Pamiętajcie jest to efekt na chwilę. Kiedy wrócicie do normalnego jedzenia waga też wróci. Dlatego najlepszym sposobem jest zacząć zdrowo się odżywiać. Fakt, kilogramy nie zaczną lecieć w dół z dnia na dzień, ale na pewno poczujecie się lepiej. Głodówki mogą prowadzić do wielu chorób. U mnie na szczęście była to tylko anemia, ale w taki sposób można wyniszczyć sobie cały organizm.

głodówka przy niedoczynności

Jak zacząć

Wiele razy na blogu pisałam, że kluczem do zgrabnej sylwetki, szczególnie w przypadku Hashimoto jest poznanie siebie. Uwierzcie mi, to naprawdę przynosi efekty. Jeśli dopasujecie swoja dietę pod względem nietolerancji pokarmowych, będziecie unikać niepożądanych przez organizm produktów, poczujecie się o niebo lepiej. Efekty zdrowej diety będą szybciej widoczne. Zdrowe nawyki żywieniowe należy wprowadzić na całe życie, nie może to być krótkoterminowa przemiana. Tylko wtedy uda Wam się utrzymać zgrabna sylwetkę. Jeśli na co dzień będziecie się zdrowo odżywiać, okazjonalne zjedzenie pizzy czy tortu nie odbije się na waszej sylwetce. Ja też sobie czasem odpuszczam, szczególnie podczas wakacji, czy jakiś wyjazdów. Po powrocie do domu ograniczam trochę posiłki, a raczej dbam o to, żeby miały mniej kalorii i przyspieszały przemianę materii. W żadnym przypadku jednak się nie głodzę. Pamiętajcie, że organizm podczas głodówki bardzo oszczędnie korzysta z zapasów. To tak jak my, kiedy do wypłaty zostaje tydzień, a w portfelu mamy 100 zł, nie kupujemy sukienki za 99 zł. No, może czasem kupujemy… ale to tylko czasem. Tak samo jest z naszym organizmem. Jeśli ograniczamy mu pożywienie on bardzo oszczędnie korzysta z zapasów. A gdy tylko coś jemy zaczyna to magazynować na tzw. “chude dni”.

dieta głodówkowa
Silna wola

W zdrowym żywieniu bardzo ważna jest silna wola. Trzeba być sumiennym w przygotowywaniu posiłków i stanowczo się tego trzymać. Ale uważajcie bo zbyt mocne u kierunkowanie na utratę kilogramów może właśnie doprowadzić Was do głodówki, a nie o to w tym chodzi. Lepiej swoją energię wykorzystać na sumienne gotowanie, ćwiczenia, ale nie na sumienne głodzenie się.

Zdrowe żywienie to nie tylko przemiana zewnętrzna, zmienia się cały organizm. Najmniejsza tkanka i żyłka odczują korzyści ze zdrowego odżywiania. Czasem warto za cel postawić sobie nasze zdrowie, a utratę wagi przyjąć jako miły “skutek uboczny”

Chciałabym aby ten post wywołał refleksję, żebyśmy wszyscy zastanowili się po co chcemy być szczupli i czy warto. Niektórych uwarunkowaniem genetycznym jest to, że są po prostu chudzi i nie możemy na nich patrzeć z zazdrością. Osoby z niedoczynnością tarczycy zawsze będą miały problemy z utratą kilogramów. To wszystko przez spowolniony metabolizm. Zmiana diety zmieni także samopoczucie niedoczynnego na lepsze. I to właśnie dla dobrego samopoczucia i zdrowia warto wziąć się za siebie. Z takim nastawieniem kilogramy na pewno będą spadać!

Jak na razie brak ocen

Podobał Ci sie artykuł? Oceń go!

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o