Wakacje od diety

Też tak macie, że grudzień mimo tego, że jest najbardziej świątecznym i magicznym miesiącem roku, daje Wam nieźle popalić i macie wszystkiego dosyć? Praca, przygotowania do świąt, stres i jeszcze zima, chociaż w tym roku i tak nas oszczędza, ale mimo wszystko szybko robi się ciemno i szaro. My aby przywołać klimat wakacji i poczuć trochę lata wybraliśmy się do Świnoujścia. I tak, był totalny restart i wakacje od wszystkiego, diety, ćwiczeń, myślenia o pracy, stresu, nawet telefon nie dzwonił, a my próbowaliśmy nadmorskich smaków. O dziwo udało nam się spróbować kilka pysznych dań, bez nadmiernego tłuszczu, chemii i niesmaku, który nie raz pozostawał po rybce ze smażalni w lecie.

W Świnoujściu zatrzymaliśmy się w Baltic  Park Molo. Udało nam się znaleźć okazyjną ofertę i było to świetne miejsce na taki krótki wypad. Oczywiście cały kompleks jest jeszcze w budowie, ale już teraz to wszystko wygląda imponująco. Inwestor zapowiada, dwa hotele 5*, aquapark, ściankę wspinaczkową i chyba to na co najbardziej czekam, czyli molo. Obecnie widać tylko wielki rozmach i szkielet hotelu z wszystkich wymienionych tu udogodnień, ale myślę że efekt końcowy będzie powalający.

Apartament w którym mieszkaliśmy był bardzo czysty i przestronny, urządzony nowocześnie i bardzo wygodnie, a do tego wielki balkon. Do morza było bardzo blisko, do miasta również.

Pierwszego dnia wybraliśmy się na spacer nad morze, cudownie jest znów pooddychać świeżym nadmorskim powietrzem, zamoczyć jeden palec u ręki w Bałtyku. Tak, było zimno i strasznie wiało dlatego szybko pobiegliśmy z plaży na gorącą czekoladę i naprawdę wielki kawał ciasta w CAFE RONGO. To miła, mała kawiarnia w samym centrum miasta. Wystrój jest bardzo przyjemny, a od progu, a nawet już na ulicy pachnie świeżo mieloną kawą. W środku miła kelnerka powitała nas ciepłym uśmiechem, był nam potrzebny bo trzęśliśmy się okropnie. Z karty wybraliśmy gorąca czekoladę, tort z mandarynką oraz tartę bananową.

cafe rongo

Cukier w mojej krwi przeskoczył wszelkie normy, ciasto było pyszne, ale nie dałam rady zjeść całego kawałka, było mi za słodko. Na CAFE RONGO natrafiliśmy na Trip Advisor, wyświetliła nam się na pierwszym miejscu i myślę, że zasłużyła na miejsce w pierwszej trójce, jedyny minus to ta ogromna ilość słodyczy w cieście, ale wiem czepiam się – ciasto powinno być słodkie, a poza tym wróciliśmy tam kolejnego dnia, więc to chyba jest najlepsza recenzja dla tego miejsca.

Wychodząc z domu planowaliśmy jeszcze wstąpić na obiad, ale było to niemożliwe. Pękaliśmy w szwach, najlepszym rozwiązaniem była krótka drzemka.

Po południu wybraliśmy się na spacer do Niemiec. Tam nadmorska dzielnica wygląda zupełnie inaczej, wszędzie widać luksusowe wille w angielskim stylu, nie ma wielkich reklam, bilbordów, wszystko wydaje się bardzo eleganckie i luksusowe. W ryneczku i przy molo było czuć magię świąt, gustowne nieprzesadzone oświetlenie, ładne dekoracje, zupełnie inaczej jak po Polskiej stronie.

Wieczorem znów zasugerowaliśmy się opinią Trip Advisor i wybraliśmy się do polecanej na stronie restauracji Toscana. Toscana to włoska knajpka niedaleko promu. Wystrój jest bardzo minimalistyczny ale ładny i przyjemny dla oka. Idąc tam mieliśmy ogromną ochotę na pizze, ale skończyło się na makaronie i to był strzał w dziesiątkę. Na początku, na mały głód zdecydowaliśmy się na klasyczną bruschette- była poprawna, ale nie powalała na kolana, brakowało mi w niej czosnku. Na danie główne wybrałam klasyczny makaron z pomidorami. Makaron był na pewno domowym wyrobem. Był przepyszny, sos idealnie doprawiony, poezja. Marcin wybrał opcje z dorszem i kaparami. Kiedy spróbowałam jego dania, chciałam zjeść swoje, jego i najlepiej jeszcze wszystkie inne, które są w karcie. Był pyszny. Dorsz był obsmażony saute na maśle, a kapary idealnie balansowały swoim słonawym smakiem. Rachunek, jak za takie pyszności był bardzo przyzwoity, 65 złotych.

Toscana Świnoujście

Ochota na pizzę niestety nam nie przeszła. Kiedy wróciliśmy do apartamentu wzięliśmy się za szukanie czegoś na dowóz. Ogólnie unikamy jedzenia na dowóz, ale tu znów Świnoujście nie zawiodło. Pizzeria Grota o 21  pojawiła się pod naszymi drzwiami. Każdy kawałek miał być ostatnim, ale co tu dużo mówić, zjedliśmy wszystko. Moja grecka pizza z sosem ostrym była wspaniała, ciasto było bardzo cienkie, dodatków było dużo, a sos był naprawdę ostry. Marcin wybrał  Capricciose i też nie żałował, nie mieliśmy jej nic do zarzucenia (pizza w stylu tej z Pieca na ul. Szewskiej we Wrocławiu).

Pierwszy dzień bardzo rozochocił nasze kubki smakowe. Na niedzielę zaplanowaliśmy kolejne degustacje i kolejny wieczór w  Toscanie, o tym co zjedliśmy będziecie mogli przeczytać w drugiej części mojej relacji z wyjazdu, która już wkrótce.

Jak na razie brak ocen

Podobał Ci sie artykuł? Oceń go!

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o